W krainie fasoli i czekolady - 18.10.2008 - 1.11.2008

Podsumowanie podróży

Nasza podróż do Meksyku była bardzo udana. Bilety lotnicze nie były zbyt tanie, a ponadto ze względu na kradzież portfela kosztowała nas ona drożej, niż zakładaliśmy, ale mimo to wyjazd należy uznać za udany. Meksyk to duży kraj i zwiedzenie go od północy do południa i od zachodu po wschód wymaga wielu tygodni. Nasz dwutygodniowy pobyt oczywiście pozostawił w nas pewien niedosyt, ale musimy przyznać, że program zwiedzenia mieliśmy dość napięty – tak jak to lubimy. Zobaczyliśmy dużo i dużo dowiedzieliśmy się o podróżowaniu w Meksyku. Wiedza ta może nam się z pewnością przydać podczas kolejnych podróży do tego kraju, a także do innych krajów Ameryki Łacińskiej.

Jeśli chodzi o program podróży, był on skonstruowany raczej optymalnie. Acapulco nie jest specjalnie pięknym miejscem, jeśli chodzi o plażowanie, ale i tak jest to więcej, niż oferuje ponury i zimny Bałtyk. Poza tym o tej porze roku nie mogliśmy liczyć na alternatywę w postaci jednego z kurortów karaibskich – wschodnie wybrzeże Meksyku nawiedzają bowiem w październiku tajfuny. Mogliśmy próbować jeszcze pojechać na wybrzeże pacyficzne w stanie Oaxaca, które podobno jest całkiem ładne, ale stamtąd nie moglibyśmy szybko dojechać na Wyżynę Meksykańską – musielibyśmy wracać przez Oaxakę, tracąc jeden dzień, albo przez Acapulco – z takim samym wynikiem.

Pora roku nam odpowiadała umiarkowanie, bo lubimy większe upały. W dzień na Wyżynie Meksykańskiej było nawet ciepło, temperatura dochodziła pewnie do trzydziestu stopni, za to ranki i wieczory były chłodne, a w mieście Meksyku nawet zimne. W Acapulco pogoda za to była bardzo przyjemna – nawet wieczory były bardzo ciepłe.

Trzeba przyznać, że podróżowanie z dzieckiem w Meksyku nie jest trudne. W autobusach są zawsze toalety, przestrzenie pomiędzy fotelami są bardzo duże – w wielu przypadkach podróż dziecka jest darmowa (lepiej jednak nie kupować biletów u pośrednika, ale iść bezpośrednio do firmy przewozowej).

W restauracjach nie mieliśmy problemów z zamawianiem potraw dla dziecka. Jeśli danie było pikantne, obsługa informowała o tym i proponowała dla dziecka coś mniej ostrego w smaku. Nie korzystamy już z pampersów, ani ze słoiczków, ale widzieliśmy w sklepach i jedno, i drugie (chociaż słoiczków z zupkami jest niewiele, zdecydowanie przeważają deserki). W miastach można znaleźć parki ze zjeżdżalniami i innymi zabawkami dla dzieci. Najwięcej musieliśmy nachodzić się w Oaxace, by znaleźć takie miejsce, ale w końcu tam też nam się udało.

Meksykanie są zazwyczaj dość pomocni, chociaż nie sprawiają wrażenia ludzi wylewnych. Tym niemniej udało nam się z kilkoma spośród z nich miło sobie pogawędzić – i to nawet pomimo mojej kiepskiej znajomości hiszpańskiego. Język hiszpański warto znać choćby w formie szczątkowej, nie jest to trudny język, a okazuje się w wielu przypadkach bardzo pomocny. W każdym bądź razie nie należy zbytnio liczyć, że podczas podróży po Meksyku będziemy mieli większy pożytek ze znajomości angielskiego.

Generalnie mamy nadzieję, że będziemy mogli kiedyś jeszcze zawitać do Meksyku, gdyż jest to bardzo ładny kraj, z piękną kulturą, wspaniałymi zabytkami i niezwykłymi krajobrazami. Szczególnie chcielibyśmy trochę głębiej poznać meksykańską przyrodę – wulkaniczne stożki wręcz zapraszają do trekkingu. Ponieważ jednak wysokości są tu dość duże, najlepiej przyjechać w tym celu do Meksyku w lecie, kiedy nawet w wysokich górach nie jest bardzo zimno.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17