Pikantny tempeh (Sambal goreng tempe)
Autor: thiessa @ 7:22pm, Sobota 28 Kwiecień 2012.

Źródło: "Cook Indonesian" Agnes de Keijzer Brackman Cathay Brackman
Przepis na ten tempeh pochodzi z kuchni indonezyjskiej, która, jak wiadomo, jest jego ojczyzną. Dania z tej książki pokazywałam już parę razy na blogu, inne, pomimo, że zostały przeze mnie przetestowane na blogu się nie pojawiły. Warto się przyjrzeć tej książce, bo wydana w latach 70-tych była bestsellerem przez kolejne trzy dekady a wydana ponownie już w XXI w. została uzupełniona o dodatkowe dwadzieścia przepisów przez córkę autorki.
Historia życia Agnes de Keijzer Brackman jest bardzo ciekawa. Urodziła się jeszcze przed II Wojną ũwiatową w Surinamie, który zamieszkuje wiele nacji, w tym między innymi Indonezyjczycy. Dorastała Ona wiedząc jak smakuje indonezyjskie jedzenie, ale nie wiedziała jak go przyrządzić. W 1945r. wstąpiła do Królewskiej Holenderskiej Armii Indii (Surinam przed II Wojną ũwiatową był kolonią holenderską). W sierpniu 1945r. zaraz po tym jak Japończycy się poddali przebywała w Brisbane w Australii. Jej grupa zajmowała się rejestracją i repatriacją jeńców wojennych w Indiach Holenderskich (obecnie są to tereny Indonezji). Pojechała do Batavii, czyli obecnie Dżakarty a następnie przeniosła się na Jawę. Tam została przydzielona do obozu gdzie więziono 10 tys. kobiet i dzieci. Trzy lata później poznała swojego męża, który był dziennikarzem, który opisywał procesy sądowe odbywające się w Tokio dotyczące zbrodni wojennych. Został wysłany do Indii Holenderskich, a konkretnie na Jawę żeby opisać tamtejszą sytuację. Autorka zadaje sobie pytanie, czy to nie dziwne, że północny Amerykanin i południowa Amerykanka spotykają się na Jawie i pobierają?
Jej pobyt w Batavi była bardzo urozmaicony. W mieście było pełno zagranicznych korespondentów i fotografów dokumentujących pomoc napływającą z Holandii. Bycie żoną dziennikarza ma wiele, zalet. Poznaje prezydenta, wiceprezydenta i wielu sułtanów. Agnes była również, na pierwszym przyjęciu po odzyskaniu przez Indonezję niepodległości w 1950r., kiedy jej mąż dostał nowy przydział i wylądowali w Nowym Yorku bardzo tęskniła za indonezyjskim jedzeniem. Potrafiła zrobić tylko nasi goreng, a nawet jak wiedziała, żeby coś ugotować znalezienie odpowiednich składników w Ameryce w tamtych czasach było niemożliwe (to zupełnie jak u nas obecnie). Wraz z mężem zadowalali się jedzeniem w indyjskich i chińskich restauracjach, ale nie mogli się cieszyć niepowtarzalnymi smakami Indonezji. Gdy powrócili do Indonezji 1,5 roku później Agnes była już gotowa, żeby nauczyć się gotować jedzenie, które jej tak bardzo smakowało. Miała dużo szczęścia, że udało im się znaleźć mały dom w Kebajoran Baruth, tuż za granicami Dżakarty. Byli jedynymi obcokrajowcami w tej okolicy a ich kucharka Mama Masiem uczyła ją gotować po indonezyjsku na dwupalnikowej kuchence naftowej i małej przenośnej kuchence. W ten sposób nauczyła się gotować w kuchni wyposażonej w tylko podstawowy sprzęt.
Autorka zachęca, żeby podane przepisy traktować jako podstawowe i doprawiać je zgodnie ze swoimi preferencjami. Mnie nie trzeba zachęcać do takich rzeczy, dlatego zmieniłam nieco proporcje w przepisie zwiększając znacznie ilość tamaryndu.

Składniki:
200-220g tempehu naturalnego, pokrojonego na większe kawałki,1 łyżka do smażenia oraz do głębokiego smażenia tempehu,
1 cebula, pokrojona w plasterki,
4 ząbki czosnku, posiekane,
1 duże czerwone chilli, posiekane, (co wrażliwsi powinni usunąć pestki),
1 łyżeczka galangala, posiekanego,
1 łyżeczka brązowego cukru,
2-3 łyżki soku tamaryndowego,
50g (1/2 szklanki) suszonych krewetek, namoczonych w wodzie przez 30 min.
Usmażyć tempeh w głębokim oleju a następnie osączyć na papierowym ręczniku.
Na kolejnej, czystej patelnio usmażyć cebulę, czosnek i chilli na 1 łyżce oleju. Dodać galangal, cukier i sok z tamaryndu. Ja dodałam na początek jedną łyżkę, a potem w trakcie smażenia dodałam dwie kolejne.
Zmieszać zawartość patelni z tempehem i namoczonymi krewetkami i smażyć jeszcze 3-4 minuty.
Przeprawić solą do smaku.







Thiessa















Komentarze
Faktycznie ciekawe miala zycie, nie ma co...
Przepis bardzo interesujacy, a ksiazki sprobuje poszukac, bo chetnie zapoznalabym sie blizej z indonezyjska kuchnia.
Maggie - 8:24am, Niedziela 29 Kwiecień 2012.http://www.maggiegotuje.blogspot.com
Maggie ta ksiazka zawiera bardzo proste przepisy, wystarczy zakup 4-5 skladnikow i juz mozna cala ksiazke przerabiac:-)
thiessa - 10:50pm, Niedziela 29 Kwiecień 2012.
Proszę Pani, a czego ma być ta "1 łyżka do smażenia oraz do głębokiego smażenia tempehu"?
Maciek - 5:36pm, Wtorek 27 Styczeń 2015.
Ta jedna łyżka jest do smażenia cebuli, czosnku i chilli.
thiessa - 3:31pm, Poniedziałek 30 Marzec 2015.